0 Komentarz

Juliane Koepcke - przeżyła katastrofę samolotu i 11 dni w dżungli!

Juliane Koepcke miała 17 lat gdy samolot, którym podróżowała wraz z matką, wleciał w sam środek burzy i został trafiony piorunem. Maszyna rozpadła się na kawałki i życie straciło 91 osób. Jedyną ocalałą z katastrofy była właśnie Juliane. Dziewczyna runęła na ziemię z wysokości 3 kilometrów i wylądowała w samym środku amazońskiej dżungli, a jej dramat się nie zakończył, gdyż przez następnych 11 dni resztkami sił musiała walczyć o przeżycie. Czy udało jej się wyjść z tego cało i jak to możliwe, że uniknęła śmierci podczas tragicznego incydentu w przestworzach? Co tak naprawdę uratowało jej życie gdy spadała z ogromnej wysokości i czy doczekała się ratunku, gdy osamotniona błądziła po niebezpiecznym lesie deszczowym? Poznaj niesamowitą historię panny Koepcke.

Lansa Flight 5087- katastrofa lotnicza

Katastrofa samolotu Lansa Flight 508 do dziś dnia jest uznawana za jedną z najtragiczniejszych w historii południowoamerykańskiego lotnictwa. Juliane wraz matką wsiadła na jego pokład w Wigilię Bożego Narodzenia 1971 roku, a sama podróż z Limy do miasta Panguana, miała zająć jedynie godzinę. Niestety samolot nigdy nie doleciał do miejsca docelowego, ponieważ po 30 minutach w powietrzu na jego drodze pojawiła się gwałtowna burza. Maszyna uderzona piorunem w kilka minut rozpadła się na drobne kawałki, a Juliane w tamtym momencie straciła przytomność i obudziła się następnego dnia niedowierzając, że udało jej się przetrwać. Jak to możliwe? czytaj na kolejnej stronie.

Lansa Flight 5087- katastrofa lotnicza

Juliane Koepcke - przeżyła katastrofę samolotu

Juliane była sama w samym środku tropikalnego lasu i nadal siedziała przypięta pasami do swojego fotela z pokładu samolotu. Prawdopodobnie dzięki niemu udało jej się przeżyć upadek, choć nie bez znaczenia był też fakt, że wylądowała w plątaninie lian łączących korony olbrzymich drzew, co znacznie zamortyzowało zderzenie z powierzchnią ziemi.

Juliane Koepcke - przeżyła katastrofę samolotu

Co więcej, nie odniosła wielu obrażeń. Gdy udało jej się odzyskać świadomość stwierdziła jedynie, że ma uszkodzony obojczyk i kilka zadrapań na nogach i rękach. Nie miała problemów z chodzeniem dlatego przez kilka godzin bezskutecznie szukała innych ocalałych , w tym swojej matki, ale niestety nikogo nie udało jej się znaleźć. Zszokowana i zrozpaczona zdała sobie sprawę, że została sama jak palec, a czekając na pomoc musi postarać się przetrwać. Kolejne godziny nie przyniosły jednak nadziei. Nikt nie przybył z akcją ratunkową, w powietrzu nie latały śmigłowce, a jedynym pocieszeniem w tej sytuacji był fakt, że Juliane udało się znaleźć w pobliskiej kałuży paczkę cukierków z samolotu, którymi mogła zaspokoić przenikliwy głód.

Juliane Koepcke - samotna w środku dżungli

Położenie ocalałej było beznadziejne. Ubrana w letnią sukienkę i bez jednego buta na nodze, nie posiadając żadnego wyposażenia oraz wiedzy, wyruszyła w podróż, aby znaleźć jakiekolwiek ślady życia ludzkiego. Jej ojciec, doświadczony biolog, mówił jej kiedyś, że będąc w amazońskiej dżungli najlepiej jest odnaleźć rzekę i podążać nią cały czas, ponieważ na brzegach zazwyczaj zakładane są wioski. Juliane tak też zrobiła. Przedzierając się przez gęstą dżunglę, cudem udało jej się znaleźć płynący strumień, a nad nim dokonała też przerażającego odkrycia. Były to fotele wyrwane z samolotu, którym leciała zaledwie kilkanaście godzin wcześniej, a w nich nieżyjący pasażerowie z głowami wbitymi głęboko w ziemię. Na szczęście wśród nich nie było jej matki, co udało jej się rozpoznać jedynie po ubraniach jakie mieli na sobie.

Juliane Koepcke - samotna w środku dżungli

Juliane Koepcke - walka o życie

Nadzieja na to, że być może jeszcze kogoś znajdzie pchała ją do przodu, a podążając wzdłuż strumienia w końcu dotarła też do większej rzeki. Ruszyła wzdłuż jej brzegu nie zdając sobie sprawy jak długo będzie musiała iść. Na drodze nie znalazła innych pozostałości samolotu, a po kilku dobach samotnej wędrówki powoli traciła też nadzieję, że jej samej uda się przeżyć. Cukierki szybko się skończyły, a żeby nie zasłabnąć z głodu piła jedynie błotnistą wodę. W lesie nie znalazła też żadnych znanych jej owoców, a innych roślin bała się jeść z obawy przed zatruciem.

Juliane Koepcke - walka o życie

Dżungla prawie ją zabiła

Była zmęczona i wykończona nieustającym upałem, przemoczona od stóp do głów przez deszcze padające nocą, jej nogi były pokryte bolesnymi bąblami, a ciało kąsały wszechobecne komary. Juliane coraz częściej musiała przerywać wędrówkę aby odpocząć, a podczas jednego z takich przystanków ze wstrętem odkryła, że w jednej z ran na ramię zagnieździły się białe larwy, których w żaden sposób nie udało się usunąć. Gdy nocą wykończona kładła się spać śniła jedynie o smacznych potrawach, a gdy rankiem budziła się i zdawała sobie sprawę, że były one jedynie wytworem wyobraźni coraz trudniej było jej wstać z niewygodnego legowiska.

W oczekiwaniu na ratunek

Dziewczyna mimo to nie straciła rachuby czasu. Zdawała sobie sprawę, że wędruje już od dziesięciu dni, a ta świadomość wcale nie dodawała jej otuchy. Nie wierzyła już w to, że zostanie dostrzeżona z samolotu poszukiwawczego lub napotka jakąkolwiek osadę ludzką. Ale jedenastego dnia jednak wydarzył się cud i jej oczom ukazała się łódka dryfująca na mieliźnie. Ponieważ nie było nikogo w pobliżu, Juliane przyszło do głowy by zabrać ją i popłynąć w dalszą drogę, ale ostatecznie zrezygnowała z tego pomysłu zdając sobie sprawę, że przecież byłaby to kradzież. Gdy natomiast na brzegu dostrzegła szałas, bez zastanowienia weszła do środka i spędziła w nim najbliższą noc.

Juliane Koepcke - cudem odnaleziona

Poranek przyniósł natomiast kolejny nieoczekiwany zbieg okoliczności, na horyzoncie pojawił się bowiem ratunek. Ku zdumieniu ocalałej, z lasu wyszło trzech mężczyzn, którzy szukali schronienia przez padającym właśnie deszczem, a gdy zobaczyli na swojej drodze wykończoną i brudną dziewczynę po prostu nie mogli uwierzyć swoim oczom. Natychmiast rzucili się też na ratunek. Zabrali Juliane łodzią do najbliższej większej osady, a stamtąd natychmiast została przetransportowana do miejscowego szpitala. Spędziła w nim wiele dni, powoli dochodząc do siebie, a przez ten czas niemal bez przerwy trawiła ją wysoka gorączka. Co więcej, jedno z kolan napuchło do ogromnych rozmiarów, a lekarze stwierdzili, że ocalona ma zerwane wiązadło. Był to niewiarygodny przypadek, ponieważ z takim urazem przez jedenaście dni wędrowała po dżungli, co z medycznego punktu widzenia było wręcz niemożliwe.

Juliane Koepcke - po tragedii przyszła sława

A jednak udało jej się przetrwać. 17-latka dopiero w szpitalu dowiedziała się, że jej matka nie przeżyła katastrofy. Ojciec, którego rady właściwie uratowały jej życie, nie mógł się pogodzić ze śmiercią żony, a początkowa euforia z powodu ocalenia córki szybko zmieniła się w rozgoryczenie, gdy dziewczyna ze swoją niezwykłą historią pojawiła się na pierwszych stronach gazet. Pan Koepcke zarzucał swojemu dziecku, że mimo rodzinnej tragedii chętnie pozuje do zdjęć kolejnych reporterów i korzysta ze sławy. Przez to ich relacje z dnia na dzień stały się coraz trudniejsze, aż w końcu niemal stracili ze sobą kontakt.

Dżungla prawie ją zabiła

Juliane Koepcke - “Kiedy spadłam z nieba: prawdziwa historia cudownego przetrwania jednej kobiety”

Wokół historii Juliane bardzo szybko urosły legendy, a ona sama po latach zdecydowała się też dokładnie opowiedzieć o swoich wstrząsających przeżyciach w książce zatytułowanej “Kiedy spadłam z nieba: prawdziwa historia cudownego przetrwania jednej kobiety”. Na jej podstawie zostało nakręconych kilka filmów, w tym jeden Wernera Herzoga. Gdy Juliane Koepcke dorosła zrobiła doktorat z zoologii i okazało się, że traumatyczne doświadczenia wcale nie zniechęciły jej do powrotu do dżungli.

Juliane Koepcke - ekspert od katastrof lotniczych

Bowiem w lasach, w których kilkanaście lat wcześniej walczyła o przeżycie, założyła stację badawczą, a przyległy obszar dzięki jej staraniom został objęty ochroną. Kobieta do dziś dnia wciąż wspomina wydarzenia z 1971 roku, ponieważ cały czas zgłaszają się do niej dziennikarze z prośbą o wywiad. Jest także traktowana jako swoista ekspertka od katastrof lotniczych i wciąż proszona o kolejną wypowiedź, co należy zrobić by przeżyć w dziczy?

Co myślisz o tej historii niezwykłego oceniania? Daj nam znać w komentarzach, a jeśli podobał Ci się ten artykuł, nie wahaj się podzielić nim ze znajomymi i zostaw polubienie na naszej stronie na Facebooku! I nie zapomnij śledzić nas na Instagramie, Tik Tok i Youtube, aby uzyskać więcej ciekawych historii!

0
Co o tym sądzisz? Dołącz do rozmowy
Tarrare - najgłodniejszy człowiek świata jadł koty i śmieci!