0 Komentarz

Szokujący test ciążowy - analiza ziarna, badanie żaby i inne

Obecnie w bardzo prosty sposób można sprawdzić czy jest się w ciąży. Do tego celu wystarczy zakupiony w aptece test ciążowy, którego można używać w domowych warunkach. Jego dokładność dochodzi nawet do 99%, a kobieta, aby mieć stuprocentową pewność, zawsze może też wybrać się do ginekologa i poddać odpowiednim badaniom. Tak to wygląda teraz, ale czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wykrywano ciążę przed wynalezieniem testów płytkowych czy nowoczesnej aparatury w gabinetach lekarzy? Jedno jest pewne - stosowano różne, a nawet wyjątkowo dziwne metody! Do tego celu używano cebuli, ziaren zbóż, a nawet aplikowano zwierzętom kobiecy mocz, aby sprawdzić czy będzie miała dziecko. Jak dokładnie wyglądały te starodawne testy ciążowe? Czy były wiarygodne? Przez jakie często nieprzyjemne procedury musiały przejść panie, aby przekonać się czy są brzemienne? Czytaj do końca i poznaj historyczne sposoby na wykrywanie ciąży.

Jak działa test ciążowy?

Jak działa test ciążowy?

Testy ciążowe, jakie są stosowane dziś, to całkiem nowy wynalazek. W powszechnym użyciu pojawiły się po raz pierwszy niespełna 50 lat temu, a dokładnie w 1978 roku. Ich działanie polega na wykrywaniu hormonu ciążowego w moczu kobiety, który w medycznej terminologii nosi nazwę gonadotropiny kosmółkowej hcG i jest obecny w organizmie zaraz po zapłodnieniu. Test ciążowy działa na zasadzie reakcji hormonu ciążowego z przeciwciałami anty-hcG naniesionymi na test, a wynik można odczytać już po kilku minutach. Ta metoda jest bardzo prosta i tania, ale zanim stała się dostępna, kobiety w zupełnie inny sposób musiały sprawdzać czy w ich ciele rozwija się nowe życie. Oczywiście najbardziej wiarygodne było po prostu czekanie czy nastąpi brak miesiączki i brzuch zacznie się powiększać, ale ciekawość ludzka często nie dawała wypatrywać oznak ciąży tak długo. Dlatego opracowano ówczesne testy ciążowe, które dziś mogą nieźle zaskoczyć. Poznasz je na następnych stronach…

Jak działa test ciążowy? 1

Test ciążowy w starożytnym Egipcie

Okazuje się, że pierwsza metoda na wykrycie ciąży pojawiła się już starożytnym Egipcie. Na dodatek, można ją było zastosować w domu, a nawet miała zdradzać płeć dziecka. Test ciążowy z 1350 roku p.n.e. był bardzo prosty. Wykorzystywano w nim… ziarna jęczmienia oraz pszenicy, na które kobieta, chcąca sprawdzić czy spodziewa się dziecka, musiała zrobić siku. Wynik pojawiał się po kilku dniach i był pozytywny, gdy ziarna zaczęły kiełkować. Jeśli nowe pędy pojawiły się na pszenicy oznaczało to, zdaniem ówczesnych medyków, że na świat przyjdzie dziewczynka, a gdy na jęczmieniu, to miał urodzić się chłopiec. W bardziej współczesnych czasach postanowiono sprawdzić skuteczność testu Egipcjan i podczas badań z 1963 roku stwierdzono, że o ile stosowany przez nich sposób określania płci płodu nie był zbyt pewny, to samo używanie ziaren do wykrycia ciąży wręcz przeciwnie. Potwierdziło się, że zboże faktycznie kiełkuje po kontakcie z płynem z nerek brzemiennej kobiety, a proces ten nie zachodzi gdy ciąży brak. Wiarygodność tej metody była na wysokim poziomie około 70%.

Test ciążowy w starożytnym Egipcie

Test cebuli i czosnku w starożytnym Egipcie

Starożytni Egipcjanie stosowali test cebuli i czosnku. Uczeni z dziedziny medycyny, w tym sam Hipokrates, sugerowali, że kobieta, chcąc sprawdzić czy jest w ciąży, musi umieścić w swoich narządach płciowych na całą noc jedno z wymienionych warzyw lub po prostu przyłożyć je do okolic intymnych. Wybór cebuli i czosnku, w przypadku tego testu, nie był przypadkowy, gdyż mają one intensywny zapach. Zatem, gdy rankiem można go było wyczuć z ust badanej kobiety oznaczało to, że nie spodziewa się dziecka, ponieważ woń swobodnie przedostała się z dolnej części ciała do ust. Gdyby w jej brzuchu rozwijał się płód to, według medyków, rezultat byłby zupełnie odwrotny. Rankiem w oddechu nie byłaby wyczuwalna nieprzyjemna woń, ponieważ obecność dziecka miała zablokować jej przepływ. Niestety test cebuli i czosnku jedynie potwierdza, że dziedzina anatomii w starożytnym Egipcie nie była na zbyt wysokim poziomie i jak dowodzą współczesne badania, nie ma możliwości aby w ten sposób określić ciążę lub jej bra

Test cebuli i czosnku w starożytnym Egipcie

Spojrzenie zdradza ciążę

W XVI wieku odpowiedzi na pytanie - czy kobieta jest w ciąży? szukano w jej oczach. Lekarz Jacques Guillemeau wysnuł teorię, że kilka tygodni po zapłodnieniu nawet części ciała pozornie niezwiązane z tym stanem mogą się zmieniać. Tak właśnie miało dziać się z oczami, które jego zdaniem, zaczynały wyglądać jak głęboko osadzone, miały małe źrenice, opadnięte powieki i niewielkie żyłki w kącikach. Współcześnie nie potwierdzono tej tezy, ale stwierdzono, że Guillemeau w jednym miał rację - ciąża faktycznie wpływa na oczy, lecz nie na ich wygląd, a na wzrok, który może się pogorszyć w trakcie noszenia ciążowego brzuszka.

Spojrzenie zdradza ciążę

Objaw Chadwicka

W XIX wieku ginekolodzy dla określenia ciąży już nie patrzyli w oczy kobiety, ale znacznie niżej. Lekarz położnik James Read Chadwick rozpowszechnił teorię, że najlepszym testem na stwierdzenie czy kobieta nosi w brzuchu dziecko, jest obserwacja jej narządów rozrodczych. Jako pierwszy zaobserwował, że w niedługim czasie po zapłodnieniu przybierają ciemnoniebieski lub purpurowy odcień, ale dopiero z czasem udało się odkryć przyczynę. Otóż u ciężarnych kobiet, do tej części ciała, napływa więcej krwi i stąd zmieniony kolor. Zatem faktycznie pan Chadwick miał rację, jego odkrycie zostało nazwane objawem Chadwicka i jest jednym z lepszych sposobów na rozpoznanie ciąży.

Badanie moczu

Skoro już w starożytności odkryto, że znaków na obecność ciąży trzeba szukać w moczu, to przez kolejne wieki opracowano kolejne testy opierając się na tej teorii. Zanim rozwinęła się w współczesna ginekologia lekarze skrzętnie badali tę ciecz, twierdząc, że na podstawie jej koloru, gęstości czy zapachu można określić czy kobieta nosi w brzuchu dziecko. Co więcej, na początku XX wieku odkryto, że w płynie z nerek osoby brzemiennej znajdują się specyficzne hormony, które już teraz znamy jako wspomnianą wcześniej gonadotropinę kosmówkową. Ustalono też, że mocz ciężarnej powoduje zmiany w organizmach zwierząt, zatem aplikowano ją ropuchom czy szczurom, w ramach szokującego testu ciążowego.

Objaw Chadwicka

Test ciążowy na ropuchach

W latach 40-tych niejaki Lancelot Hogben, brytyjski genetyk, ustalił, że gatunek ropuchy o nazwie Bufo wykazuje szczególną wrażliwość na ludzki hormon, powstający w czasie ciąży. Zatem stworzeniom podawano płyn z nerek badanych kobiet i czekano 24 godziny na wynik testu. Jeśli płaz przez ten czas złożył jaja oznaczało to, że pani, której mocz został ropusze zaaplikowany, za 9 miesięcy powita na tym świecie swojego potomka. Gdy ropucha jajeczek nie złożyła było to równoznaczne z brakiem ciąży. O ile taki test może wydawać się kontrowersyjny, to ostatecznie nie przyczyniał się do pozbawienia życia ropuch. Jednak zupełnie inaczej było w przypadku podobnych testów prowadzonych na szczurach. Czytaj dalej...

Badanie moczu

Testy ciążowe na szczurach

Szczury były bardziej dostępnym dla naukowców królikiem doświadczalnym, dlatego na początku XX wieku powszechnie wykorzystywano je do identyfikowania ciąży u ludzi. Tak jak w przypadku ropuch, gryzione otrzymywały dawkę kobiecego moczu, a następnie czekano minimum pięć dni. Po tym czasie czekał szczury marny los, gdyż naukowcy pozbawiali je życia i badali narządy wewnętrzne, a dokładnie jajniki. Jeśli były opuchnięte i pokryte dużymi naroślami, był to znak na potwierdzenie kobiecej ciąży. Niestety działo się to kosztem bezbronnych stworzeń, które przez wiele lat służyły jako narzędzie w zdumiewającym teście ciążowym.

Test ciążowy na ropuchach

Dawne metody na wykrywanie ciąży

Metody wykrywania ciąży do dziś opierają się na testach z użyciem moczu. Jednak zanim odkryto płytkowy lub paskowy test, płyn z nerek był też mieszany z różnymi, często zaskakującymi substancjami. Dodawano do niego na przykład olej, gdyż wierzono, że gdy razem stworzą jednolitą ciesz, będzie to dowód na potwierdzenie ciąży. Podobne mieszanki tworzono również z użyciem napojów wysokoprocentowych z winogron, a zachodzące w nich reakcje były kolejną swoistą metodą na sprawdzenie brzemienności. Oprócz tego stan błogosławiony był nierozłącznie kojarzony z mdłościami i wszystkim paniom, które męczyły wymioty, przypisywano ciążę. Działo się tak już od czasów starożytności, a popularną metodą na jej stwierdzenie było też sztuczne wywoływanie torsji. Odbywało się to tak, że wstążkę maczano w urynie, następnie podpalano, a gdy towarzyszący odór wywoływał u kobiety mdłości, od razu orzekano, że spodziewa się dziecka. Wierzono bowiem, że taka reakcja zdarza się tylko brzemiennym paniom.

Czy słyszałeś o innych, dziwnych testach ciążowych z przeszłości? Daj nam znać w komentarzach, a jeśli podobał Ci się ten artykuł, nie wahaj się podzielić nim ze znajomymi i zostaw polubienie na naszej stronie na Facebooku! I nie zapomnij śledzić nas na Instagramie, Tik Tok i Youtube, aby uzyskać więcej ciekawych historii!

Testy ciążowe na szczurach
0
Co o tym sądzisz? Dołącz do rozmowy
Dieta Jezusa - nie tylko chleb i wino, ale i robaki!