Niewiarygodne

Opublikowane 2021-11-18
0 Komentarz

Doktor Śmierć - zamiast leczyć, zabił ponad 250 pacjentów! Jak go złapano?

Świat pełen jest złych ludzi i każdy to wie. Jednak gdy ktoś zadałby nam pytanie, jak wyobrażamy sobie seryjnego mordercę, który zabił największą liczbę ofiar, nikomu raczej na myśl nie przyjdzie lekarz rodzinny. A jednak! Wykształcony, bardzo lubiany i poważany przez pacjentów lekarz, Harold Shipman, znany również jako Doktor Śmierć zabił ponad 250 osób! Tym samym przeszedł do historii jako seryjny morderca, który ma na swoim koncie największą liczbę morderstw. Odbierał kolejne życia niezauważony i być może tak by zostało, gdyby nie fałszerstwo jakiego się dopuścił. Pozornie głupi błąd doprowadził do kolejnych podejrzeń, które sprawiły, że Doktor Śmierć został zdemaskowany. Jego sprawa rozeszła się wielkim echem i zszokowała ludzi na całym świecie. Przypadek Harolda Shipmana doprowadził m.in. do ​​wprowadzenia zmian w podstawowych procedurach medycznych w Wielkiej Brytanii. Dlaczego szanowany lekarz, zamiast leczyć zabijał? Jak działał i jak to się stało, że udawało mu się ukrywać swoje morderstwa przez ponad 20 lat?

Inteligentne dziecko, odnoszące sukcesy

Inteligentne dziecko, odnoszące sukcesy

Harold Frederick Shipman (dla bliskich Fred) urodził się 14 stycznia 1946 r. w Nottingham w Anglii, jako drugie z trojga dzieci rodziców pochodzących z klasy robotniczej, będących pobożnymi metodystami. Harold był bardzo inteligentnym i zdystansowanym dzieckiem. Miał raczej dobre dzieciństwo, był kochany przez matkę i ojca i niczego mu nie brakowało. Był szczególnie blisko związany z matką, której podejście do wychowywania chłopca już w pierwszych latach jego życia mocno kształtowało jego charakter. Kobieta z dużymi ambicjami czuwała nad synem zniechęcała go do zawierania znajomości z równieśnikami, które uważała za "niewłaściwe", izolowała go i wpajała poczucie wyższości nad innymi. Uczęszczał do elitarnej szkoły, w której wyróżniał się doskonałymi wynikami. Nastoletni Harold nie tylko bardzo dobrze się uczył, był także utalentowanym sportowcem. Był znakomitym graczem rugby w ligach młodzieżowych. Osiągał sukcesy w drużynie lekkoatletycznej, której był kapitanem, a także biegał w zawodach na krótkich i długich dystansach. Rzec można, że był złotym dzieckiem, nie sprawiającym żadnych problemów…

Choroba i śmierć matki

Mimo, że koledzy z klasy opisywali go jako miłego, wyluzowanego i wesołego, Harold nie miał przyjaciół. Nigdy nie spotykał się ze znajomymi ze szkoły, głównie przez wpływ jaki miała na niego matka. To ona troszczyła się, aby osiągał świetne wyniki w nauce i często kazała mu siedzieć w domu i zachęcała chłopaka, by z nikim się nie zadawał. Wmawiała Haroldowi, że jest lepszy od innych. Rodzinę naznaczyła choroba kobiety. Kobieta zmagała się z rakiem płuc i zmarła, gdy Harold miał 17 lat. Niestety, umierała ponoć długo i w okropnych męczarniach. Gdy jej dolegliwości nasilały się, by nie cierpiała, w późniejszych stadiach choroby lekarz regularnie wstrzykiwał jej zastrzyki z morfiny. Nastoletni Shipman wracając ze szkoły przez długi czas spotykał lekarza w salonie, który siedział na sofie z zawsze gotową strzykawką.I tutaj można zauważyć coś, co ewidentnie utkwiło w głowie Harolda. Śmierć jego mamy nastąpiła w sposób podobny do tego, co później stało się jego modus operandi: w dorosłym życiu Harold odbierał życie swoim ofiarom przez śmiertelny zastrzyk.

Choroba i śmierć matki

Założył rodzinę i zbudował karierę

Po śmierci matki Harold zdecydował, że zostanie lekarzem i postanowił spełnić swoje marzenie. Nie wiadomo, czy już wtedy miał w głowie swoje mordercze zapędy i wiedział, że będzie zabijał niewinnych i ufających mu ludzi z zimną krwią. Na pewno jednak początkowo nic na to nie wskazywało. Podczas studiów w Leeds University poznał miłość swojego życia. Harold i Primrose Oxtoby zaczęli się spotykać, a wkrótce dziewczyna zaszła w ciążę. W 1966 roku wzięli cichy ślub. Na świat przyszło ich pierwsze dziecko, które później doczekało się jeszcze troje rodzeństwa. Około 24-letni Shipman ukończył studia w 1970 roku i od razu rozpoczął pracę w szpitalu Pontefract General Infirmary w Yorkshire. A w 1974 r. z powodzeniem objął swoje pierwsze stanowisko jako lekarz ogólny w Abraham Ormerod Medical Center w Todmorden. Początkowo koledzy i koleżanki z pracy uważali go człowieka z wielkim powołaniem, prawdziwy "dar niebios". Pacjenci bardzo go lubili i uważali za miłego. Mieli poczucie, że doktor Harold Shipman rozumie ich problemy i że naprawdę poświęca im czas, nie tylko z powodu wykonywanego zawodu, ale przede wszystkim z prawdziwej troski o nich. Młody, energiczny, z pasją, zaznajomiony z medycznymi nowinkami. W pracy Shipman stał się bardziej towarzyski. Zmieniło się jego podejście do ludzi, a jego samego postrzegano go jako szanowanego członka lokalnej społeczności. Z czasem jednak zaczął się zmieniać.

Założył rodzinę i zbudował karierę

Problemy z uzależnieniem uwielbianego przez pacjentów lekarza

Choć pacjenci go uwielbiali, personel średniego i niższego szczebla uważał, że Shipman jest niegrzeczny i traktuje innych z wyższością. Jego zachowanie postępowało w stronę coraz większej arogancji, chciał, aby wszyscy pracowali tak, jak on sobie życzył, a gdy coś nie szło po jego myśli lub ktoś miał odmienne zdanie, stawał się nerwowy i awanturniczy. Maniakalnie wręcz zaczął kontrolować wszystkich i wszystko, co działo się podczas jego zmiany, nie pozwalał innym członkom personelu np. robić pacjentom zastrzyków i pobierać krwi. Shipman był coraz trudniejszy we współpracy i zaczęły mu się zdarzać coraz częstsze omdlenia, które tłumaczył rzekomą epilepsją. W tamtym czasie zauważono, że nie zgadzał się szpitalny rejestr silnych środków przeciwbólowych o działaniu narkotycznym. Okazało się, że ze szpitalnych zapasów zaczęły znikać leki, których pacjenci wcale nie otrzymywali, a ci którzy dostawali lek, nie otrzymywali go w takich ilości jakie zapisał im lekarz. Został przyłapany na podbieraniu petydyny na własny użytek. Za oszustwa związane z receptami zapłacił niewielką grzywnę, w wysokości 600 funtów. Nie pozbawiono go jednak prawa wykonywania zawodu, udał się za to na krótko do ekskluzywnej kliniki odwykowej.

Nowa praca, czysta karta i zabójstwa

W 1977 roku złożył podanie o przyjęcie do pracy w Donneybrook Medical Center w Hyde,niedaleko Manchesteru. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej przyznał się do wcześniejszego uzależnienia od narkotyków, ale zapewnił, że uporał się z tym problemem. Zaufano mu i go zatrudniono. Zaczął nowy rozdział z czystą kartą. Szybko zyskał sławę i sympatię wśród starszych pacjentów jako wyjątkowo uprzejmy i uważny pan doktor. Wprawdzie nadal był niegrzeczny względem personelu, jednak ukrywał to lepiej niż w poprzednim miejscu pracy. W 1993 roku założył własną przychodnię, stając się szanowanym członkiem społeczności. Zabrał ze sobą wielu swoich pacjentów, a prywatna praktyka odnosiła coraz większy sukces, głównie dzięki szeptanej reklamie polecających po pacjentów. Nikt przez lata nie podejrzewał, że za kolejnymi zgonami osób będących pod jego opieką, nie są przypadkowe. W końcu metody jego leczenia zaczęły budzić podejrzenia i wątpliwości, jednak od czasu gdy życie straciły jego pierwsze ofiary musiało minąć sporo czasu. W drugiej połowie lat 90. właściciele domu pogrzebowego zaczęli się dziwić, że tak wielu pacjentów Shipmana umiera. Dziwiło ich również to, że zmarli (przeważnie starsze kobiety) siedzieli na krzesłach, w pełni ubrani, z zapiętymi koszulami czy swetrami. Nie zgadzało się to z wpisanymi przez Harolda w akt zgonu przyczynami śmierci - zawałem mięśnia sercowego lub atakiem serca. Coraz więcej ludzi zaczęło zauważać, że to niemożliwe, aby każda osoba w taki sam sposób, siedząc spokojnie, umierała na atak serca. Ludzie pracujący w otoczeniu lekarza, coraz baczniej przyglądali się tej dziwnej sprawie. Wtedy szybko okazało się, że śmiertelność leczonych przez niego ludzi była kilkukrotnie wyższa, niż u innych lokalnych lekarzy...

Problemy z uzależnieniem uwielbianego przez pacjentów lekarza

Został zdemaskowany przez swój błąd

W marcu 1998 roku właścicielka domu pogrzebowego podzieliła się swoimi podejrzeniami ze znajomą lekarką. Ta z kolei zwróciła się do miejscowych lekarzy, aby przyjrzeli się sprawie. Okazało się, że nawet biorąc pod uwagę podeszły wiek i choroby, śmiertelność pacjentów Harolda Shipmana była od lat aż trzykrotnie wyższa niż u innych lekarzy. Sprawę zgłoszono koronerowi okręgu South Manchester. Ten również był zdziwiony i zaniepokojony, bo Shipman w aktach zgonów pisał, że przeprowadził pełne badanie zewnętrzne, ale ciała zmarłych były starannie ubrane. W szczególności również niepokoił fakt dużej liczby formularzy kremacyjnych dla starszych kobiet. Ustalenia przekazano policji, jednak służby nie były w stanie znaleźć wystarczających dowodów do postawienia zarzutów, lekarz został uznany niewinnym, a sprawę zamknięto. I choć wtedy udało mu się uciec od zdemaskowania, niedługo później popełnił błąd, który był dla niego początkiem końca. Kilka miesięcy później, również w 1998 roku na policję ze sfałszowanym testamentem i podejrzeniem zabójstwa zgłosiła się Angela Woodruff, z zawodu prawniczka i jak się później okazało, córka ostatniej ofiary doktora Shipmana. Choć Kathleen Grundy, którą znaleziono martwą w jej domu w czerwcu 1998 roku była w starszym wieku była okazem zdrowia. Była byłą panią burmistrz i bardzo aktywnie udzielała się jako wolontariusz w jednej z organizacji charytatywnych. Shipman był ostatnią osobą, która widziała ją żywą; później podpisał jej akt zgonu, a jako przyczynę śmierci podał starość. Jednak, gdy jej córkę prawnik poinformował o testamencie w którym staruszka miała wykluczyć dzieci i wnuki pozostawiając swój majątek w wysokości blisko 390 tysięcy funtów Shipmanowi, Angela Woodruff szybko podważyła autentyczność dokumentu napisanego na maszynie. Policja rozpoczęła śledztwo. Ciało Grundy zostało ekshumowane i znaleziono śmiertelny poziom diamorfiny, często używanej np. do kontroli bólu w końcowych stadiach nowotworów u pacjentów. Shipman twierdził, że jego pacjentka była uzależniona i pokazał dokumenty medyczne, które sporządził w tej sprawie, jednak badanie jego komputera wykazało, że zostały napisane po jej śmierci. I miało się okazać, że to dopiero początek pracy śledczych…

Śledztwo, proces i wyrok “Doktora śmierć”

Okazało się, że w domu doktora znaleziono maszynę do pisania której użyto do sporządzania sfałszowanego testamentu.Śledztwo szybko zaczęło nabierać rozpędu. Choć dokumentacja medyczna Shipmana wskazywała, że schorzenia jego pacjentów zgadzały się z przyczynami ich śmierci, informatycy doszli do tego, że edytował on akta pacjentów i zmieniał je tak, by odzwierciedlały przyczynę zgonu. Policja zbadała inne zgony jego pacjentów i wyniki były przerażające. 7 września 1998 r. lekarz został aresztowany pod zarzutem 15 zabójstw i jednego fałszerstwa. Podczas przesłuchania wszystkiemu zaprzeczył.Jego proces rozpoczął się w październiku 1999 r. Zaczęli zgłaszać się kolejni świadkowie, którzy zeznawali, że ich sprawni rodzice lub bliscy krewni umierali nagle z powodu chorób, o których nikt nie miał pojęcia. Często osoby te wcześniej cieszyły się dobrym jak na swój wiek zdrowiem. Niektórzy opowiadali, że kiedy przyjeżdżali zmarłych bliskich Shipman nigdy nie wezwał karetki, ani nie próbował reanimacji. Wielu podkreślało, że zawsze nalegał na kremację ciał. 31 stycznia 2000 roku ława przysięgłych uznała Shipmana winnym wszystkich 15 zarzutów morderstw i jednego fałszerstwa. Został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności z zaleceniem, że nigdy nie zostanie zwolniony. To jednak nie był koniec.

Nowa praca, czysta karta i zabójstwa

Kolejne morderstwa zaczęły wychodzić na jaw

Na śmierci 15 osób, sprawa się nie skończyła. Po roku rozpoczęto dochodzenie w sprawie ponad 20 kolejnych zgonów. Finalnie wyniki śledztwa były porażające. Wówczas osoby pracujące nad sprawą doszły do tego, że lekarz zabijał praktycznie od początku swojej praktyki lekarskiej. Uważano wówczas, że od 1975 roku najprawdopodobniej pozbawił życia 215 swoich pacjentów. Później połączono go z jeszcze większą liczbą śmierci, uznanych za nienaturalne. Przypisuje się mu ponad 250 morderstw, których dokonał w ten sam sposób - za pomocą wstrzyknięcia śmiertelnej dawki diamorfiny. Wynik ten czyni Harolda Shipmana jednym z najokrutniejszych seryjnych morderców w historii świata, i prawdopodobnie zabójcą nr. 1 pod względem liczby morderstw.Jednak 15 wyroków dożywocia, które zostały już wydane, sprawiło, że dalsze postępowanie sądowe stało się niepotrzebne i nie sądzono go za kolejne zbrodnie. Podobno jego najmłodszą ofiarą była 4-letnia dziewczynka cierpiąca na porażenie mózgowe. Uważa się, że wstrzyknął jej diamorfinę lub jakieś środki uspokajające w 1972 roku.Jednak około 80 procent jego ofiar stanowiły starsze kobiety. Zaś najmłodszą potwierdzoną ofiarą Shipmana był 41-letni mężczyzna. "Doktor Śmierć", nigdy nie przyznał się do żadnej zbrodni, a podczas przesłuchań milczał i swoim zachowaniem okazywał całkowitą pogardę względem śledczych. Nigdy nie wypowiadał się publicznie na temat swoich działań. Jego żona, Primrose, wytrwale utrzymywała niewinność męża, już nawet po jego skazaniu. 13 stycznia 2004 roku, na dzień przed jego 58. urodzinami, Harold Shopman popełnił samobójstwo. Strażnicy znaleźli go w celi wiszącego na prześcieradle. Został ostatecznie poddany kremacji w marcu 2005 roku, jego pogrzeb odbył się poza normalnymi godzinami w celu zachowania tajemnicy i uczestniczyła w niej tylko żona i czwórka ich dzieci.

Jego proces doprowadził do ​​zmian praktyk medycznych

Warto wspomnieć, że przypadek Harolda Shipmana, jego proces i szereg zaleceń zawartych w raporcie Shipman Inquiry doprowadziły do ​​zmian standardowych procedur medycznych w Wielkiej Brytanii (obecnie określanych jako „efekt Shipmana”). Zaczęto też bardziej skrupulatnie kontrolować przepisywanie leków przeciwbólowych i recept na silne środki narkotyczne. Zmiany zaszły również m.in. w sposobie składania aktów zgonu i wniosków o kremacje w Anglii i Walii. Bezpośrednim wynikiem sprawy Shipmana była zmiana pytań w formularzach potrzebnych do kremacji. Na przykład osoba (lub osoby) która organizują pogrzeb musi odpowiedzieć: "Czy wie Pan/Pani lub podejrzewa, że śmierć osoby, która zmarła była gwałtowna lub nienaturalna? Czy uważa Pan/Pani, że należy przeprowadzić dalsze badania szczątków osoby zmarłej?” 30 lipca 2005 roku został otwarty w Hyde Parku w mieście Hyde ogród pamięci ofiar Shipmana. Na początku 2009 roku rodziny ponad 200 jego ofiar wciąż starały się o odszkodowanie za utratę swoich bliskich. Z racji tego, że wydarzenia te miały miejsce stosunkowo niedawno, wciąż jest wiele osób dla których zbrodnie Harolda Shipmana są aktualnym tematem.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polub i udostępnij go na Facebooku! Zobacz również nasz Instagram, Tik Tok oraz kanał na Youtubie, jeśli chcesz zobaczyć więcej interesujących treści.

Został zdemaskowany przez swój błąd
0
Co o tym sądzisz? Dołącz do rozmowy

Pierwsza seryjna morderczyni w Wielkiej Brytanii. Gdyby nie mały błąd nigdy nie zostałaby schwytana!