NiewiarygodneWzruszające

Opublikowane 2021-11-04
0 Komentarz

Samotny gej adoptował sierotę i wychował sportowca olimpijskiego!

Oto niezwykła historia wielkiej rodzicielskiej miłości! Jerry Windle, samotny homoseksualny mężczyzna, nieustannie słyszał od ludzi, że nigdy nie zostanie ojcem. On jednak pragnął być tatą, odkąd tylko sięgał pamięcią. Sprzyjający, choć przypadkowy los i jego determinacja sprawiły, że jego życie zupełnie się odmieniło. Dwadzieścia lat temu, osierocony, zmagający się z chorobami chłopczyk z Kambodży został jego synem. Rodzicielska podróż Jerry’ego jest jak bajka, która udowadnia, że miłość ma wielką moc i może wygrać każdą bitwę! Choć musieli pokonać sporo trudności, udało im się stworzyć szczęśliwą rodzinę, a Jordan wyrósł na wdzięcznego o wielkim sercu młodzieńca. Dziś, dwie dekady później Jerry patrzy jak jego 22-letni syn sięga po kolejne, wielkie sukcesy sportowe! Jak niedożywiony malec dostał szansę na zupełnie nowe życie i został sportowcem olimpijskim? Poznajcie jego wzruszającą historię...

Jerry Windle zawsze pragnął być ojcem

Jerry Windle odkąd tylko sięga pamięcią, miał silny instynkt rodzicielski. Jednak dwie dekady temu, jako samotny homoseksualny mężczyzna nieustannie słyszał od innych ludzi, że nigdy nie zostanie ojcem. Sam wtedy myślał, że fakt bycia gejem uniemożliwi mu spełnienie marzenia o ojcostwie. Jak wyznał podczas udzielania jednego z wywiadów, od najmłodszych lat wiedział, że chcę być tatą: „to było coś, co było wrodzoną częścią tego, kim byłem” powiedział Jerry. Nie ukrywa, że był smutny i przygnębiony faktem, że nigdy nie mógłby mieć dziecka, ale jakoś to zaakceptował. I choć sam nie wierzył , że kiedykolwiek w jego życiu pojawi się istota, która będzie mówić do niego “tato”, los miał dla niego inne plany. Pewnego dnia jego życie całkowicie się zmieniło…

Historia z magazynu

Jak to się stało, że Jerry postanowił zawalczyć o spełnienie swojego pragnienia związanego z rodzicielstwem? W zasadzie przez przypadek. Po śmierci swojej matki, zmienił karierę i przeniósł się z Kalifornii na Florydę. Był po trzydziestce, gdy w czasie oczekiwania na wizytę w gabinecie lekarskim zaczął czytać czasopismo, przedstawiające losy sierot w Kambodży. Magazyn opowiadał też dość szczegółowo historię samotnego ojca, który adoptował syna. Artykuł zwrócił jego uwagę podwójnie. Nie tylko z uwagi na adopcję. Jak powiedział w 2012 roku reporterowi: „Będąc oficerem wojskowym, wiele uczyliśmy się na studiach o wojnie wietnamskiej. Okrucieństwa, które zostały popełnione w Kambodży podczas wojny w Wietnamie, uderzyły we mnie”. Po tym, jak przeczytał o historii opisanej w magazynie, zadzwonił do agencji wymienionej w artykule i zapytał, czy jedna osoba może adoptować dziecko. W odpowiedzi usłyszał “tak”, co wkrótce wniosło w jego życie mnóstwo miłości. Jerry nie wahał się ani chwili, by skontaktować się z odpowiednimi urzędnikami w Kambodży. „Otrzymałem pakiet informacji i wniosek około tydzień później. Zajęło mi to prawdopodobnie trzy dni, wypełniłem każdy dokument, pobrano odciski palców, uzupełniłem informacje, zrobiłem wszystko”.

Chłopiec, którego od razu pokochał

Jerry nie musiał długo czekać na odzew. Wkrótce po złożeniu wniosku, dowiedział się o małym chłopcu w Kambodży, który przebywał w sierocińcu i był dostępny do adopcji. Wymagał jednak specjalistycznej opieki medycznej. Dziś, to 22-letni Jordan Windle, amerykański sportowiec olimpijski, który pomimo tragedii jaka go spotkała we wczesnym dzieciństwiem dostał ogromną szansę od losu; a była nią wielka miłość Jerry’ego. Chłopak urodził się w Sihanoukville w Kambodży 13 listopada 1998 roku. Gdy miał zaledwie rok zmarli jego biologiczni rodzice. Został sierotą, którego nianie w sierocińcu nazwały Pisey, co oznacza „małe kochanie”. Jerry usłyszał od agencji adopcyjnej, że chcą, aby malec był jego synem. W oparciu o informacje jakie przesłał im starający się o adopcję mężczyzna, w tym badaniach i teście jego osobowości byli zdania, że Pisey z grona innych sierot będzie idealnym dopasowaniem do Jerry’ego. Windle powiedział, że gdy agencja adopcyjna wysłała mu zdjęcie kilkunastomiesięcznego chłopca, od razu wiedział, że patrzy na swojego syna. I już wtedy go pokochał. Jak wspominał, stało się to w chwili, gdy tylko otworzył kopertę i zobaczył tą fotografię. Jak później opowiadał: „wysłałem moje zdjęcie i poprosiłem, aby dali mu je w naszyjniku i wyjaśnili mu, że jestem jego tatą i zamierzam po niego przyjechać”.

Prawdziwy dom i nowe życie

W czerwcu 2000 roku Jerry poleciał do Phnom Penh w Kambodży, gdzie mieszkał wówczas półtoraroczny Pisey od czasu śmierci swoich rodziców. Choć było to wielkie przeżycie, Jerry pamięta wiele z tamtego momentu. Po latach udzielając wywiadu wspominał, jak nianie przyprowadziły malucha na spotkanie z nim w "stroju bejsbolowym" i "malutkich dziecięcych zielonych tenisówkach", które zmniejszały jego stopy. “Kiedy trzymałem go w ramionach w tej pierwszej chwili, złożyłem mu obietnicę, że będę najlepszym tatą, jakim tylko mogę być. Chciałem, aby jego młodość była wypełniona cudem i zdumieniem. To była moja misja od pierwszego dnia" - powiedział Windle. Dodał też, że gdy mógł w końcu przytulić chłopca, którego tak pokochał, jego serce przebiło mu klatkę piersiową i podeszło do gardła. Jerry nadał synowi imię Jordan i przywiózł go do domu w Stanach Zjednoczonych w czerwcu 2000 roku, pięć miesięcy po tym, jak rozpoczął proces adopcji. Chłopiec dostał prawdziwy dom i nowe życie, pełne perspektyw. Jak się później okazało, udało mu się osiągnąć wielkie rzeczy. Wcześniej jednak jego tato musiał zawalczyć o jego zdrowie...

Droga do zdrowia

Gdy Jerry wrócił do Stanów Zjednoczonych z około 18-miesięcznym Jordanem, musiał zmierzyć się z wieloma wyzwaniami. Chłopczyk miał sporo problemów zdrowotnych. Był niedożywiony, osłabiony, miał świerzb i inne ciężkie infekcje. Jerry zabierając go do domu na Florydę, przywrócił mu zdrowie. Według informacji, choć Jordan miał półtora roku, ważył zaledwie 16 funtów (nieco ponad 7 kg). Jego tata nie wiedział, czy uda się syn będzie żył, czy umrze. Obiecał sobie jednak, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby chłopczyk już nigdy więcej nie musiał cierpieć. Malec nie rozumiał też w ogóle języka w którym porozumiewał się jego adopcyjny ojciec. Przed nauką angielskiego komunikował się z Jerrym za pomocą języka migowego. Między nimi było jednak tak wiele miłości,która pokonała każdą barierę. Choć Jordan u boku Jerry’ego miał szczęśliwe dzieciństwo pełne poczucia bezpieczeństwa i radości, spotkał się ze strony innych dzieci z atakami. Jako dziecko był zastraszany nie tylko z powodu adopcji międzyrasowej, lecz także posiadania ojca geja. On jednak zawsze był dumny ze swojego taty; z tego kim jest i jaki jest. Jordan jako młody, dorastający mężczyzna, został sojusznikiem w społecznościach LGBT. Uczestniczył w projekcie It Gets Better Project, który pomaga nastolatkom, którzy są prześladowani ze względu na to, że są osobami homoseksualnymi. Głównym celem projektu jest zapobieganie samobójstwom wśród młodzieży LGBT. 22-latka i jego tatę niezmiennie łączy szczególna więź. To właśnie Jerry mocno wspierał syna, gdy ten stawiał każdy krok w kierunku kariery sportowej. Chłopak jest wdzięczny losowi za to, jak ułożyło się jego życie i często podkreśla, że to wszystko w jego życiu było możliwe dzięki wspaniałemu ojcu.

Kariera sportowa Jordana

Jordan Windle jest dziś odnoszącym sukcesy amerykańskim sportowcem olimpijskim. Jest też pierwszym nurkiem pochodzenia kambodżańskiego, który wziął udział w igrzyskach olimpijskich. Wszystko w zasadzie zaczęło się przez przypadek. Kiedy miał siedem lat, tato zapisał go na letni obóz w Fort Lauderdale na Florydzie i jak pamięta sam Jerry zrobił to w ostatniej chwili. Tam potencjał kilkulatka od razu zauważył trener nurkowania Tim O'Brien, syn słynnego Rona O'Briena , który trenował czterokrotnego złotego medalistę olimpijskiego Grega Louganisa. Wówczas Jerry usłyszał, od O'Briena, że powinien zapisać Jordana do programu nurkowego, bo pewnego dnia chłopak zostanie mistrzem kraju i potencjalnie olimpijczykiem. I tak, niedługo później okazało się, że faktycznie chłopak przejawiał niezwykły talent. Jerry postanowił zachęcić syna do nurkowania, zapisał go też do specjalnego programu i zanim rok się skończył, 7 latek robił szalone rzeczy. „W następnym roku Jordan wygrał mistrzostwa kraju juniorów”- powiedział Windle. Później rodzina przeniosła się z Florydy do Indianapolis i Północnej Karoliny, aby Jordan mógł kontynuować karierę naukową. W wieku 13 lat po raz pierwszy zakwalifikował się do rywalizacji Prób Drużyn Olimpijskich. Był 2012 rok i młody Windle stał się wówczas najmłodszą osobą, która kiedykolwiek zakwalifikowała się do prób nurkowania olimpijskiego w USA. Później trenował go Nunzio Esposto, główny trener nurkowania na Duke University. A następnie został zwerbowany do nurkowania na University of Texas i trenowany przez olimpijczyka i trenera olimpijskiego Matta Scoggina. Został mistrzem NCAA 2019 w zawodach nurkowania mężczyzn z platformy i mistrzem NCAA 2021. 22-latek Jest także siedmiokrotnym mistrzem USA seniorów i sześciokrotnym mistrzem USA juniorów w nurkowaniu.

Tato największym wsparciem

Po trzech próbach olimpijskich - najpierw w wieku 13 lat, potem w wieku 16 lat, Jordan w końcu spełnił swoje marzenie. Zakwalifikował się do zawodów, został członkiem amerykańskiej reprezentacji olimpijskiej w 2021 r., reprezentując Stany Zjednoczone na Letnich Igrzyskach Olimpijskich 2020 w Tokio. Ojciec Jordana zawsze bardzo go wspierał i był pomocny. Był gotowy podróżować z synem, i kiedy tylko mógł brał czas wolny od pracy, aby mieć pewność, że jest na spotkaniach Jordana. Igrzyska Olimpijskie w Tokio były jednym z niewielu zawodów młodego sportowca, które jego tato kiedykolwiek opuścił. Fani, w tym członkowie rodzin sportowców, nie mogli uczestniczyć w tegorocznych igrzyskach olimpijskich ze względu na ograniczenia związane COVID-19. Windle nie tylko wspierał przez te wszystkie lata miłość swojego syna do nurkowania, ale także dbał o wiedzę chłopaka na temat jego korzeni. Uczył Jordana o Kambodży, jej mieszkańcach i kulturze. Chłopak zachował zresztą swoje kambodżańskie imię Pisey, w formie drugiego imienia. Kiedy miał 16 lat, wraz z tatą wrócili do Kambodży po raz pierwszy od czasu adopcji. Zaś, gdy tego lata reprezentował Stany Zjednoczone na Igrzyskach Olimpijskich, w głębi serca reprezentował również Kambodżę. Jakiś czas temu wytatuował mu na ramieniu flagę Kambodży, aby ludzie mogli ją zobaczyć, gdy nurkuje.

“Jestem bardziej niż błogosławiony, że jest moim synem”

Jak powiedział Jerry w 2014 roku: "Moją największą nadzieją dla Jordana jest to, że znajdzie szczęście w całym swoim życiu, i że będzie miał możliwość realizowania swoich marzeń". W innym wywiadzie dodał także, że nie może doczekać się, by oglądać resztę jego historii, ponieważ wie, że to dopiero początek. Opisując to, jak to było wychowywać Jordana, Windle dodał: "Jestem bardziej niż błogosławiony, że jest moim synem. Jako osoba, jestem bardziej błogosławiony niż cokolwiek, co dla niego zrobiłem." Wraz z sukcesami 22-latka, często opowiada się historię jego adopcji i tego, jak wspaniałym ojcem okazał się Jerry, który wychowywał go w pojedynkę. I chociaż rodzina szczerze mówi o tym od lat a także opowiada się za akceptacją LGBTQ, Jerry zaznaczył, że nie chce przyćmić swojego syna. "Jestem tatą Jordana. Jednym małym kawałkiem tego, kim jestem, jest to, że jestem gejem. To czasami przebija to, co jest prawdziwą historią - tym, jakie są osiągnięcia sportowca". Oboje zdają sobie sprawę z tego co ich spotkało. Jak podsumował Jerry, gdyby nie miał okazji, którą był w stanie mu dać, świat nie wiedziałby, kim jest. Jordan również otwarcie mówi, że nie byłoby go tutaj bez ukochanego ojca.

Opisali swoją historię w książce dla dzieci

Ojciec i syn uczcili swoją historię w ilustrowanej książce dla dzieci. Jeszcze w 2011 roku, gdy Jordan miał niespełna 13 lat wraz ze swoim ojcem został współautorem opowieści “An Orphan No More:The True Story of a Boy: Chapter One”. Książka, opowiada o kogucie, który został poinformowany przez innych zwierząt, że nie może być ojcem bez kury. Pewnego dnia kogut natrafia na jajko, którego nikt nie chce. Z jajka wykluwa się kaczątko i pomimo odmiennego wyglądu, ta dwójka udowadnia że „tam, gdzie jest miłość, jest rodzina”. Historia Jordana, którego rodzice zmarli, gdy miał rok, ułożyła się bardziej niż szczęśliwie. Trafił na dobrego i kochającego człowieka, który zostając jego tatą, uchyliłby dla chłopaka nieba, gdyby tylko mógł. Jordan, niedługo skończy 23 lata. Jego kariera sportowa wciąż się rozwija, a po jego instagramowym koncie można zauważyć, że jest szczęśliwie zakochany w pewnej dziewczynie, która również zawodowo związana jest z sportowym światem.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polub i udostępnij go na Facebooku! Zobacz również nasz Instagram, Tik Tok oraz kanał na Youtubie, jeśli chcesz zobaczyć więcej interesujących treści.

0
Co o tym sądzisz? Dołącz do rozmowy
Dieta Jezusa - nie tylko chleb i wino, ale i robaki!