Niewiarygodne

Opublikowane 2021-11-04
0 Komentarz

Matki, które krzywdzą dzieci. Ich uzależnienie od leczenia, to przemoc.

Dzieci, to niewinne i delikatne istoty, które wymagają miłości, opieki i troski. Gdy zostajemy rodzicami, chcemy zadbać o ich bezpieczeństwo i dać swoim pociechom wszystko, co dla nich najlepsze. Nie od dziś jednak wiadomo, że niektórzy krzywdzą lub zaniedbują swoje dzieci z różnych powodów. Istnieją też przypadki nadzwyczajnej nadopiekuńczości, która prowadzi często do prawdziwych spustoszeń w organizmie i psychice dziecka, a nawet do śmierci. Słynna jest np. historia Kathy Bush z Florydy, której córka Jennifer od drugiego do dziewiątego roku życia spędziła w szpitalach 640 dni, przeszła 40 operacji i 1819 zabiegów niechirurgicznych. Jak się później okazało, zupełnie niepotrzebnie. Matka oszukiwała lekarzy i wywoływała choroby własnego dziecka. Co sprawia, że niektóre kobiety podtruwają swoje dzieci i co nimi kieruje? Jak daleko są w stanie się posunąć i jakie są jedne z najgłośniejszych znanych przypadków?

Córka spełnieniem marzeń

Córka spełnieniem marzeń

Kiedy w 1985 roku Jennifer Bush przyszła na świat, jej matka Kathy nazwała ją „spełnieniem marzeń”. Kathy i jej mąż Craig mieli już dwóch synów, więc kobieta była zachwycona, że ​​w końcu urodziła im się dziewczynka. Choć początkowo wydawała się zupełnie zdrowa, jej matka coraz częściej zaczęła przychodzić z Jennifer do pediatry, ponieważ zauważała niepokojące objawy i kolejne choroby. Jej dziecko miało problemy z oddychaniem, infekcje ucha, biegunki. Wydawało się, że pomimo wielu konsultacji medycznych zdrowie dziewczynki ciągle się pogarszało, a lekarze nie mogli znaleźć przyczyny. Jennifer już w wieku niemowlęcym zaczęła być poddawana wielu nieprzyjemnym badaniom, a ponieważ jej żyły były tak małe i delikatne, musiała na stałe mieć założoną pompę infuzyjną.

Córka spełnieniem marzeń 1

Stan tylko się pogarszał

Stan zdrowia małej Jennifer pomimo badań i podawania leków tylko się pogarszał. Kathy przekonywała o występowaniu u córki drgawek, silnego bólu brzucha i dużych problemach z jedzeniem. W wieku 3 lat dziewczynce zaczął być podawany lek przeciwpadaczkowy, który w dużych dawkach sam może powodować drgawki. W wieku 5 lat założono jej sondę do żołądka. Oznacza to, że przez ścianę jamy brzusznej wprowadza się do żołądka specjalną, cienką rurkę, by pacjent mógł być żywiony dojelitowo. Z kolei w wieku 7 lat zdiagnozowano u niej rzadką i niezwykle poważną infekcję. Gdy stan Jennifer zaczął bardzo się pogarszać, jej matka rzuciła pracę. Nie zrobiła tego jednak, aby być w domu z chorą córką. Zamiast tego podjęła się pracy w gabinecie pediatry, gdzie miała pełny dostęp zarówno do lekarza Jennifer jak i jej dokumentacji medycznej.

Stan tylko się pogarszał

Waleczna matka, wzbudzająca podziw innych

Kathy Bush, budziła podziw innych. W końcu chore dziecko, to największa tragedia dla każdego rodzica, a Kathy była niezłomna w swoich działaniach. Nie poddawała się i robiła wszystko, aby uzyskać środki na leczenie córki i opłacenie potężnych rachunków medycznych. Kontaktowała się z różnymi organizacjami charytatywnymi, które podobnie jak poszczególne osoby, hojnie dawały fundusze. Mała Jennifer - piękna, uśmiechnięta i chora dziewczynka - wkrótce stała się kimś w rodzaju lokalnej celebrytki, która m.in. pojawiała się w telewizji. Kathy stała się oddaną działaczką na rzecz reformy opieki zdrowotnej. Pojechała nawet z Jennifer do Waszyngtonu, aby spotkać się z ówczesną pierwszą damą Hillary Clinton. Matka chorej dziewczynki podkreślała, że musi wybierać między artykułami spożywczymi a rachunkami za leczenie, opierając się na pomocy innych, jednak w tym samym czasie rodzina wyjeżdżała np. na wakacje oraz kupowała nowy samochód sportowy.

Waleczna matka, wzbudzająca podziw innych

Podejrzenia lekarzy

W końcu zachowania Kathy i choroby jej córki zaczęły zwracać na siebie uwagę. W 1991 roku personel Coral Springs Medical Center, gdzie Jennifer była częstym pacjentem, zaczął widzieć niepokojące fakty, takie jak np.: widoczne majstrowanie przy aparaturze medycznej córki, mylące i fałszywe stwierdzenia na temat objawów i diagnoz oraz ciągły nacisk na wykonywanie kolejnych badań i zabiegów. Zgłoszone obawy zostały wzięte pod uwagę, a dr Newberger stwierdził, że Kathy może mieć przeniesiony zespół Münchhausena lub zaburzenia pozorowane. Wierzył, że właśnie to było przyczyną tego, co uważał za nadużycia medyczne popełnione przez Kathy na jej córce. O swoich obawach poinformował też Służby Ochrony Dzieci, zlecił również aby Coral Springs Medical Center przeprowadziło dochodzenie. Oburzeni państwo Bush pozwali jednak placówkę medyczną, więc CSMC umorzyło swoje śledztwo. Musiało minąć kilka lat, aby ktoś na poważnie znów zainteresował się losem Jennifer...

Gorącą linia dotycząca przemocy wobec dzieci

Cztery lata później, w kwietniu 1995 roku anonimowa pielęgniarka z innego szpitala, skontaktowała się z gorącą linią dotyczącą przemocy wobec dzieci, twierdząc, że obawia się o życie Jennifer. Kobieta wyjawiła, że widziała, jak Kathy majstrowała przy rurkach do karmienia swojej córki i przewodach dożylnych podłączonych dziewczynce. Dziecko często miało w organizmie nie tylko poziomy leków, które nie odpowiadały przepisanym dawkom, ale także leki, których wcale nie przepisano. Zeznania anonimowej pielęgniarki były dokładne i obszerne. Kobieta zauważyła również, że kiedy Jennifer była w lepszym stanie i miała wyjść ze szpitala, chwile później, gdy pielęgniarek nie było w pobliżu, nagle doznawała ataku. Zdrowsza i uśmiechnięta, zmieniała się w wymiotującą, bladą i letargiczną. Anonimowa kobieta dodała także m.in. że ​​Kathy wydawała się być niemal „euforyczna”, gdy jej córka miała poważny kryzys medyczny. Tym razem zgłoszenie obaw co do intencji Kathy trafiło do odpowiednich służb i prokuratorów stanu Floryda. W kwietniu 1995 r. policja aresztowała Kathy Bush i oskarżyła ją o poważne wykorzystywanie dziecka i liczne oszustwa medyczne. Tego dnia życie Jennifer się zmieniło. Została umieszczona w opiece zastępczej, co dla jej zdrowia okazało się wybawieniem...

Podejrzenia lekarzy

Kathy Bush skazana. Jennifer zaczęła zdrowieć

Dziewczynka od 2 do 9 roku życia była hospitalizowana 200 razy i spędziła 640 dni w szpitalu. Przeszła 40 operacji, a także 1819 zabiegów niechirurgicznych. Usunięto jej pęcherzyk żółciowy, wyrostek robaczkowy i część jelit. Gdy znalazła się poza zasięgiem opieki matki, jej rurka do karmienia została usunięta, wiele jej chorób i objawów zniknęło. Prokuratorzy skontaktowali się z lekarzami i pracownikami służby zdrowia ze szpitali w całym regionie, którzy leczyli Jennifer. Ich zeznania pokrywały się ze słowami anonimowej pielęgniarki, a do tego były zawierały znacznie więcej szczegółów. Powtarzały się informacje o fałszowaniu historii medycznych i diagnozach, częstym majstrowaniu przy sprzęcie medycznym, lekach w krwiobiegu Jennifer, których nie powinno tam być, także w stężeniach zbliżających się do tych zagrażających życiu. Szokowały również zeznania o nawracających infekcjach związanych z zanieczyszczonymi rurkami lub cewnikami do karmienia - niektóre z nich można wytłumaczyć jedynie wprowadzeniem fekaliów. Zeznawał również lekarz, który opiekował się Jennifer w czasie procesu: z dala od matki była całkowicie zdrowa, jedyną chorobą, którą dostała, była infekcja wirusowa, z której wyzdrowiała. W październiku 1999 roku Kathy została skazana na pięć lat więzienia, a następnie na pięć lat w zawieszeniu. Odsiedziała trzy lata, wyszła na wolność na zwolnieniu warunkowym w 2005 roku. Z uwagi na fakt, że stan Floryda prowadził sprawę o odebranie praw rodzicielskich Kathy wobec Jennifer, kobieta zdecydowała się dobrowolnie zrzec swoich praw.

Gorącą linia dotycząca przemocy wobec dzieci

Dee Dee Blanchard i Gypsy Rose

Losy Jennifer Bush i jej matki Kathy mogą doskonale przypominać Wam głośną sprawę Dee Dee Blanchard i Gypsy Rose, choć w tym drugim przypadku doszło do prawdziwej tragedii. Dee Dee, która podobnie jak Kathy Bush prawdopodobnie miała zastępczy zespół Münchhausena zgotowała córce dzieciństwo pełne bólu i wykluczenia z normalnego życia. Wmawiała Gypsy, że ta jest młodsza, niż w rzeczywistości była oraz zmuszała ją do udawania niepełnosprawności i przewlekłych chorób. Podawała ogromną ilość leków, które niszczyły dziewczynie zdrowie oraz powodowały, że faktycznie wyglądała na bardzo chorą - niepełnosprawną umysłowo, która m.in. miała problemy z poruszaniem się przez rzekomą dystrofię mięśniową. Gypsy przeszła wiele zabiegów chirurgicznych, a matka kontrolowała ją przez znęcanie się psychiczne oraz fizyczne. Koszmar dziewczyny trwał ponad 20 lat. Kiedy bbliscy Gypsy wierzyli, że wciąż nastolatką, w 2010 r. była już dorosłą osobą. Gdy dorosła wzrosła jej samodzielność oraz świadomość, że nie jest tak chora jak wmawia jej matka. Zaczęła testować na co może sobie pozwolić przy Dee Dee oraz ją oszukiwać. Później w sieci poznała chłopaka, z którym po kryjomu zaczęła się spotykać. Po czasie namówiła go, do zabicia matki. Dee Dee zginęła w czerwcu 2015 roku. Gypsy Rose przyznała się do dokonania morderstwa drugiego stopnia i została skazana na karę dziesięciu lat pozbawienia wolności. Jak wyznała, nie spodziewała się, że chłopak faktycznie będzie w stanie to zrobić. Podczas gdy Gybsy trafiła za kratki na 10 lat, on po krótkim procesie został skazany za morderstwo pierwszego stopnia na dożywocie. W 2019 roku powstał serial The Act, który jest oparty na prawdziwych wydarzeniach tej historii. Dlaczego matki trują własne dzieci? Czytaj dalej.

Przeniesiony zespół Münchhausena

Dlaczego matki trują i dręczą swoje dzieci, skazując je na cierpienie i niekończące się wizyty w szpitalach? Głównie chcą zyskać uwagę, uznanie i współczucie od otoczenia. Jak pokazują różne przypadki, kobiety często zbierają fundusze na leczenie, należą do wielu organizacji charytatywnych. Rzec można, że, by zaspokoić swoje potrzeby, są troskliwe aż po grób. W takich przypadkach mówi się o pewnym zaburzeniu psychicznym, znanym jako przeniesiony lub zastępczy zespół Münchausena. Termin "zespół Münchhausena" został po raz pierwszy użyty w 1951 r. przez brytyjskiego lekarza Richarda Ashera. Nazwał tak zaburzenie dorosłych osób, które celowo wywoływały objawy chorobowe lub je udawały, by poddawać się niepotrzebnemu leczeniu i skupić na sobie uwagę personelu medycznego. Z kolei termin "przeniesiony zespół Münchhausena" wprowadził w 1977 roku angielski pediatra Roy Meadow po obserwacji zaburzeń psychicznych dwóch matek. Pierwsza wywoływała objawy chorobowe u swojego dziecka, zaś druga doprowadziła dziecko do śmierci, podtruwając je. Przy MSBP objawy schorzeń wywołuje się sztucznie i stara się je podtrzymać jak najdłużej. Uważa się, że aż 95 proc. przypadków zastępczego zespołu Münchhausena dotyczy kobiet, będących biologicznymi matkami ofiar. Trudno doszukać się opisanego przypadku krzywdzenia dziecka z ojcem w roli głównej. Kobiety u których występuje MSBP doskonale potrafią manipulować otoczeniem, rodziną i personelem medycznym. Ocenia się, że około 80 proc. z nich pracowało jako pielęgniarki lub rejestratorki medyczne. Szacuje się, że w samej Polsce ofiarami zastępczego zespołu Münchhausena pada troje na 100 tys. dzieci, jednak specjaliści uważają, że przypadków bywa znacznie więcej. W Stanach Zjednoczonych wykrywa się rocznie ponad 1200 przypadków maltretowania dzieci przez rodzica cierpiącego na zastępczy zespół Münchhausena.

Kathy Bush skazana. Jennifer zaczęła zdrowieć

“Najbardziej chore dziecko w Wielkiej Brytanii”

Choć o wielu tego typu historiach świat nie usłyszał, znanych jest więcej przypadków, niż te, o których wspomnieliśmy. Ponad 11 lat temu Wielką Brytanią wstrząsnęła historia syna Lisy Hayden-Johnson. Wszyscy trzymali kciuki za zdrowie malca, którego matka opisywała go jako “najbardziej chore dziecko w kraju”. Lisa doskonale umiała zadbać o to, aby jej walka o zdrowie syna wywoływała podziw i jak współczucie. W jego chorobę uwierzyli wszyscy. Wraz z chłopcem odebrała z rąk ówczesnego premiera, Tony'ego Blaira, Child of Courage Award, spotykała się nawet z rodziną królewską! Gościła w telewizji śniadaniowej, swoją historię sprzedawała kolorowym magazynom. Dzięki zasiłkom i rencie inwalidzkiej zgromadziła 130 000 funtów, wspierały ją rozmaite organizacje charytatywne, ofiarując m.in. rejs na Teneryfę czy nowy samochód. Nic dziwnego, że życzliwi ludzie próbowali jak mogli pomóc „najbardziej choremu dziecku w kraju”, przekazując pieniądze, aby jego życie było choć trochę bardziej znośne. Udawało się jej przez sześć lat oszukiwać wszystkich, że jej syn, (którego nazwiska nie można wymienić z powodów prawnych), jest potwornie chory, by mogła wyłudzić zasiłki państwowe i darowizny od społeczeństwa oraz rozkoszować się poświęconą jej uwagą...

Dee Dee Blanchard i Gypsy Rose

Syn Lisy Hayden-Johnson

Chłopiec do siódmego roku życia miał za sobą ponad 325 wizyt lekarskich i przeszedł dziewięć operacji chirurgicznych. Jak się później okazało, zupełnie nie były one potrzebne. Lisa utrzymywała, że jej syn chorował miał zaburzenie neurologiczne oraz porażenie mózgowe, z powodu którego musiał się poruszać na wózku. Do tego wszystkiego udało jej się wmówić innym, że chorował m.in. na cukrzycę, mukowiscydozę, zaburzenia metaboliczne, alergie pokarmowe, nietolerancję na światło słoneczne. Przekonała lekarzy, że trzeba go karmić sondą. Robiła wszystko, aby uwiarygodnić przed medykami jego zły stan zdrowia. Np. aby uwiarygodnić cukrzycę, do moczu chłopca dodawała glukozę. Wymyślała kolejne choroby i znęcała się nad pracownikami służby zdrowia, grożąc pozwem, gdy mówili, że chłopcu nic poważnego nie dolega. Lisa twierdziła jednak, że jest wykwalifikowaną pielęgniarką i doskonale wie, jak bardzo chory jest jej syn. Ostatecznie lekarze doszli do wniosku, że z chłopcem nie dzieje się nic złego i wtedy zostało wszczęte policyjne śledztwo. Musiało minąć jednak kilka lat, by chłopiec mógł uwolnić się od życia w szpitalach. Gdy oszustwa Hayden-Johnson w końcu wyszły na jaw, została skazana za udawanie choroby syna na na trzy lata i trzy miesiące pozbawienia wolności.

Przeniesiony zespół Münchhausena

„Mama kazała mi chorować”

Zastępczy zespół Münchhausena zalicza się do zespołów związanych z maltretowaniem dzieci. Z badań przeprowadzonych przez Mary S. Sheridan w 2003 roku wynika, że 7% ofiar zastępczego zespół Münchhausena doznaje długotrwałego uszczerbku na zdrowiu lub trwałego kalectwa, zaś 6% dzieci umiera. Praktycznie wszystkie doznają uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Wspomnienia z dzieciństwa Julie Gregory, ofiary zastępczego zespołu Münchhausena, zostały wydane w formie książki pod tytułem „Mama kazała mi chorować”. W publikacji opowiedziała swoje losy - losy dziecka, które było zabijane przez swoją matkę. Wstrząsająca historia dorosłej już Julie pokazuje, z jakimi problemami fizycznymi i emocjonalnymi muszą się zmierzyć dorosłe ofiary MSBP. Z czasów dzieciństwa pamięta jedynie lekarzy. Ciągle było z nią coś nie tak, nikt nie potrafił jej pomóc i postawić właściwej diagnozy. Jej matka zawsze była zdeterminowana, aby udowodnić kolejną chorobę, a gdy lekarze nie mogli jej znaleźć kobieta wpadała w złość i agresję. Gdy miała 13 lat, pielęgniarka poinformowała, że czeka ją operacja – cewnikowanie serca. To wtedy Julie wykrzyczała: „Moja mama to wymyśla!”. Musiało minąć sporo lat, by dziewczyna zrozumiała, że wszystkie jej choroby wymyśla matka i skrupulatnie planuje kolejne wizyty u lekarzy. Przez wiele lat nikt nie chciał uwierzyć dziewczynie, że jej troskliwa mama tak naprawdę robi jej krzywdę. Miała 23 lata, gdy udało jej się opuścić dom. Wtedy usłyszała o zespole Münchhausena na jednej z lekcji psychologii w colleage’u. Choć w dzieciństwie była “przewlekle i bardzo poważnie chora” w dorosłości nie zmaga się z żadną z tych chorób. Mimo to, jej matka nigdy nie przyznała się do winy.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, polub i udostępnij go na Facebooku! Zobacz również nasz Instagram, Tik Tok oraz kanał na Youtubie, jeśli chcesz zobaczyć więcej interesujących treści.

0
Co o tym sądzisz? Dołącz do rozmowy
Pikantne sekrety z życia intymnego zwierząt. Randki, gadżety, orgie i inne!