0 Komentarz

Zion Clark - nie ma nóg, ale pobił rekord świata w biegach!

Zion Clark to prawdziwy Usain Bolt w dyscyplinie biegu... na rękach. Jest tak szybki, że potrzebował zaledwie 4,78 sekundy by pokonać dystans 20 metrów. Takiego wyniku nie osiągnął jeszcze żaden człowiek w historii, a rekord został uznany przez sędziów z Księgi Guinnessa. Zion jest także znanym zapaśnikiem, bohaterem filmu dokumentalnego stworzonego dla platformy Netflix oraz osobą o niezwykłej woli walki, ponieważ został uznanym sportowcem mimo, że urodził się bez nóg. Jego życie jest teraz pasmem sukcesów, ale kiedyś było zupełnie inaczej. Był porzucony przez matkę, poniżany przez kolegów ze szkoły i maltretowany przez opiekunów, ale wcale nie żałuje tych smutnych wydarzeń z przeszłości. Jak z ciężko doświadczonego przez los chłopca stał się rekordzistą? Dlaczego to jego własna matka skazała go nie niepełnosprawność? Poznaj niezwykłego człowieka bez nóg, który biega najszybciej na świecie.

Zion Clark urodził się bez nóg

Zion przyszedł na świat 29 września 1997 roku w Columbus w stanie Ohio. Urodził się bez nóg, a matka kilka dni później oddała chłopca do adopcji. Nie chciała mieć ze swoim dzieckiem nic wspólnego, choć jego niepełnosprawność była tylko i wyłącznie jej winą. Kobieta w trakcie ciąży nie dbała o siebie, była narkomanką i alkoholiczką. Co chwila trafiała do więzienia, paliła i zażywała przeróżne leki. Gdy jej syn przyszedł na świat miał w krwiobiegu tyle szkodliwych substancji, że cudem przeżył. Lekarze przeprowadzili szereg badań i stwierdzili, że noworodek cierpi na schorzenie nazywane syndromem regresji ogonowej. Z tego powodu nie posiada nóg i dolnej części kręgosłupa, a przypadek jest tak rzadki, że dotyczy zaledwie jednej na kilkaset tysięcy osób. To był dopiero początek trudnych chwil w życiu Ziona Clarka, a co spotkało go później? Czytaj dalej…

Zion Clark - trudne dzieciństwo

Chłopiec do 16 roku życia przechodził z jednej rodziny adopcyjnej do drugiej. W międzyczasie mieszkał w sierocińcach i było to łącznie osiem placówek. Był ofiarą ciągłych prześladowań, nawet ze strony opiekunów. Doświadczył przemocy fizycznej i psychicznej, nie raz głodował przez wiele dni. Wszystkie te przykre doświadczenia mocno wpłynęły na jego zachowanie. Gdy jako dorosły mężczyzna wspominał lata młodości, przyznał, że nie był dobrym dzieckiem, a po wszystkim co przeszedł miał do bardzo zły stosunek do otaczającego świata. Przyznał, że czuł się niechciany, a kolejne rodziny zastępcze po prostu nie wiedziały jak go wychowywać. Ta historia ma jednak pozytywne zakończenie, gdyż w końcu trafił pod opiekę Kimberly Hawkins, która od zawsze marzyła o posiadaniu syna. Kobieta wzięła pod opiekę Ziona gdy miał 17 lat, a dla chłopca w takim wieku była to właściwie ostatnia szansa na adopcję. Pobyt w domu Kimberly na zawsze odmienił jego życie. Zastępcza matka była bardzo troskliwa i za każdym razem, gdy nastoalek miał kłopoty z prawem, pomagała mu i doradzała jak unikać takich sytuacji. Zion nigdy wcześniej nie miał aż tak kochającej opiekunki i, jak sam przyznał, gdyby nie ona nigdy nie doszedł by do tego co ma teraz.

Noszenie protez było dla niego karą

Niepełnosprawność zmusiła Ziona do noszenia protez. Od najmłodszych lat były one konieczne by wyprostować kręgosłup, ale w miarę jak dorastał czuł, że wcale ich nie potrzebuje do normalnego funkcjonowania. Bez problemu poruszał się na wózku inwalidzkim czy na rękach, zatem zakładanie sztucznych nóg traktował jako swoistą karę. Szczególnie, że musiał je nosić przez kilkanaście godzin dziennie. Ostatecznie całkowicie z nich zrezygnował, ale w szkole rówieśnicy wcale nie przyjęli dobrze chłopca, który porusza się bez nóg, nieważne czy prawdziwych czy sztucznych. Zion znów stał się ofiarą prześladowań, tym razem ze strony młodzieży.

Zion Clark - ofiara prześladowań

Chłopiec nawet nie zdawał sobie sprawy jak bezlitosne mogą być inne dzieci. W szkole był wytykany palcami i wyśmiewany. Zastraszano go właściwie każdego dnia, a wydarzeniem z tamtych lat, które wspomina najczęściej, jest to gdy został wrzucony przez innych chłopców do szkolnej szafki, której drzwiczki zostały następnie zamknięte na klucz. Jednak wbrew pozorom to doświadczenie przyniosło pozytywny skutek, gdyż niepełnosprawny chłopiec nauczył się pokonywać trudności na swojej drodze. Starał się nie załamywać i w głębi duszy czuł, że jeszcze kiedyś pokaże swoim prześladowcom, że jest zdolny do wielkich rzeczy. W jednym z wywiadów po zdobyciu rekordu świata, przyznał, że właściwie chciałby podziękować wszystkim tym, którzy go upokarzali, gdyż ich poczynania tylko go wzmocniły.

Zion Clark zostaje sportowcem

Zion nie mając dobrego kontaktu z rówieśnikami w szkole skupił się na nauce i z wielu przedmiotów dostawał bardzo dobre oceny. Pomimo braku nóg zainteresował się sportem, a inspiracji szukał w osobie niepełnosprawnego zapaśnika o nazwisku Klye Maynard. Klye nie tylko osiągał sukcesy na macie pomimo braku obu rąk, ale też stał się pierwszym człowiekiem, który z taką wrodzoną wadą wspiął się na Kilimandżaro. Zion pomyślał sobie - skoro on mógł zajść tak daleko, to czemu nie ja? Na dobre zainteresował się zapasami, a jego mocną stroną było to, że miał dobrze umięśnione ręce. W końcu każdego dnia używał ich do pokonywania sporych odległości i utrzymywania ciężaru własnego ciała. Ale czy to mogło się udać, że pozbawiony nóg mężczyzna zacznie odnosić sukcesy w takiej dyscyplinie jak zapasy? - przekonajcie się na następnej stronie.

Zion Clark - zapaśnik bez nóg

Clark już w szkole podstawowej zaczął trenować na macie. Początki były bardzo trudne, ponieważ trenerzy nie za bardzo wiedzieli co mu doradzić by robił podczas walki. Dla osób bez nóg nie było wymyślnych żadnych technik, dlatego na sam początek Zion usłyszał tylko, aby postarać się chwycić przeciwnika za nogi i spróbować go pokonać. Mimo, że przez długi czas nie udawało mu się wygrać żadnego pojedynku, wcale się nie zniechęcał. Wręcz przeciwnie, uważał, że zapasy to najfajniejsza rzecz na świecie i w miarę jak trenował szło mu coraz lepiej. Czas na prawdziwą rywalizację przyszedł jednak dopiero w liceum. Zion rozpoczął naukę w szkole w Massillon w stanie Ohio i zaczął brać udział w zawodach zapaśniczych, w kategorii piórkowej.

Poznał trenera Gilberta Donahue i pod jego czujnym okiem szkolił się w technikach walki, które nauczyciel wymyślił specjalnie dla swojego niepełnosprawnego podopiecznego. Lecz to nie wszystko. Donahue motywował młodego zawodnika na różne sposoby. W czasie treningów nie było czasu na załamania psychiczne i chwile słabości, a trener nie przyjmował też żadnych wymówek. Gdy podczas jednej z walk Zion z przeciętym okiem i krwawiącym nosem chciał zrezygnować z dalszego pojedynku usłyszał od instruktora, że skoro zaszedł już tak daleko, to musi skończyć to co zaczął. Clark walczył więc dalej i faktycznie zwyciężył.

Zion Clark odnosi sukcesy w zapasach

Zwycięstw z czasem było coraz więcej. Clark zanim skończył szkołę był jednym z ośmiu najlepszych zapaśników w całym kraju i na 33 stoczone na zawodach walki zwyciężył w 15. Miał wtedy 19 lat, został wpisany do rankingu National Collegiate Wrestling Association i miał marzenia aby zostać mistrzem świata oraz mistrzem olimpijskim w swojej dyscyplinie. Choć takie sukcesy jeszcze nie nadeszły sportowiec zaangażował się też w inne dyscypliny, dzięki którym stał się rekordzistą na skalę światową.

Zion Clark od wyścigów na wózkach po bieganie na rękach

Zaczęło się od wyścigów na wózkach. Zion nie jeździł na typowym pojeździe przeznaczonym dla niepełnosprawnych, a specjalnie skonstruowanym trójkołowym sprzęcie, który można było obsługiwać wyłącznie rękami. Jeżdżąc osiągał zawrotne szybkości, dochodzące nawet do 32 kilometrów na godzinę. Ściganie się na wózku nie było łatwe. Trzeba było się sporo natrudzić, żeby opanować swój pojazd, ale znów dzięki wytrwałości Clarkowi udało się odnieść sukces. Zdobył tytuł najszybszego sportowca specjalnego w stanie Ohio i w 2016 roku na dystansie 100 i 400 metrów nie miał sobie równych. Następnie przyszła kolej na biegi…

Zion Clark - bieganie na rękach

Bieganie na rękach to nie taka prosta sprawa. Trzeba nauczyć się odpowiedniej techniki, tak aby podczas poruszania się po bieżni jak najszybciej przebierać rękami, a jednocześnie uniknąć kontuzji. Zion trenował pod okiem olimpijczyka Butcha Reynoldsa, a także postanowił, że postara się pobić światowy rekord w biegu na rękach na czas. Wspierany przez rodzinę, przyjaciół i przede wszystkim trenera przez ponad rok ćwiczył by podjąć próbę złamania rekordu. W lutym 2021 roku przyszedł czas na sprawdzenie swoich możliwości. Dokładnie 15 lutego w szkole w Massillon, do której kiedyś uczęszczał, stanął na linii startu i w ciągu zaledwie 4,78 sekundy pokonał dystans 20 metrów. Rekord świata został pobity, ale dopiero we wrześniu ostatecznie zatwierdzony przez sędziów z Księgi Rekordów Guinnessa. Zion Clark będzie mógł zobaczyć swoje nazwisko w Księdze na 2022 rok.

Zion Clark - film dokumentalny na Netfliksie

O niepełnosprawnym biegaczu zrobiło się głośno na całym świecie. Platforma Netflix tak zainteresowała się niezwykłą historią sportowca, że na jej zlecenie powstał krótkometrażowy film dokumentalny, zatytułowany po prostu “Zion”. Można w nim zobaczyć biografię Amerykanina, jego wspomnienia z trudnych początków i dzieciństwa wypełnionego przemocą. Jest to jednak przede wszystkim opowieść o człowieku o ogromnej woli walki, której często nie posiadają nawet osoby w pełni sprawne. A biorąc pod uwagę, że Zion zaszedł już tak daleko mając zaledwie 24 lata, to któż wie do czego jeszcze będzie zdolny w przyszłości.

Czy znasz inne, równie motywujące, historie niepełnosprawnych sportowców?
Daj nam znać w komentarzach, a jeśli podobał Ci się ten artykuł, nie wahaj się podzielić nim ze znajomymi i zostaw polubienie na naszej stronie na Facebooku!
I nie zapomnij śledzić nas na Instagramie, Tik Tok i Youtube, aby uzyskać więcej ciekawych historii!

0
Co o tym sądzisz? Dołącz do rozmowy
Mężczyzna połknął AirPod podczas snu! Słuchawka nadal działała!