NiewiarygodneO co kaman

Opublikowane 2017-09-04
1 Komentarz

20 lat po śmierci Lady Di świadek wypadku opowiada o zdarzeniu

Lady Di zginęła w wypadku w Paryżu, 31 sierpnia 1997 roku. Księżna Walii rok wcześniej rozwiodła się ze swoim mężem, księciem Karolem. Do wypadku doszło w momencie kiedy Lady Di uciekała ze swoim przyjacielem Dodi Al-Fayedem przed nachalnymi paparazzi. Para chciała się dostać z hotelu Ritz Paris do apartamentu przy ulicy Arsene Houssaye.

Kierowca Henri Paul oraz Dodi Al-Fayed zginęli na miejscu. Ciężko ranni zostali Diana oraz ochroniarz Al-Fayeda, Trevor Rees-Jones. Przeprowadzone śledztwo wykazało, że żaden z pasażerów nie miał zapiętych pasów. Księżna Diana została przewieziona w stanie ciężkim do szpitala, gdzie, niestety, zmarła o czwartej nad ranem. Lady Di miała wtedy 36 lat.
Przejdź na następną stronę

Pomimo, że minęło już 20 lat od wypadku, wciąż pojawiają się nowe doniesienia na temat wydarzeń tragicznej nocy w Paryżu. Istnieją teorie, które twierdzą, że wypadek tak naprawdę nie był wypadkiem, a dobrze zorganizowanym zamachem na życie księżnej. Przyczyną katastrofy obarczono kierowcę, który miał prowadzić samochód będąc pod wpływem alkoholu.

Tragiczny wypadek samochodowy, a przynajmniej jego oficjalna wersja, pozostaje nadal w sferze spekulacji. Stanlee Culbreath, który był świadkiem katastrofy, dopiero po 20 latach zdecydował się na publiczne wyrażenie opinii o katastrofie w Paryżu. “Zawsze uważałem ten wypadek za mocno podejrzany. Czy był to tylko nieszczęśliwy wypadek? Myślę, że jest to dosyć wątpliwe”- wyznał.
Przejdź na następną stronę

Karetka pogotowia wezwana na miejsce wypadku przyjechała z dużym opóźnieniem. Ponad 20 minut zajęło sanitariuszom wydobywanie ciężko rannej Diany z rozbitego samochodu. Inny świadek katastrofy wyznaje, że był pewien, iż Diana przeżyje. Sierżant Xavier Gourmelon wspomina, że księżna prawie w ogóle nie była zakrwawiona. Lady Diana została odwieziona do szpitala La Pitié-Salpêtriére.

Emerytowany prawnik zastanawia się, dlaczego pomoc przyszła tak późno? Diana przeżyła wypadek i gdyby sanitariusze przybyli wcześniej być może uniknęłaby tragicznego losu. Poza tym, Culbreath dodaje, powiadomione służby bezpieczeństwa wiedziały, że wypadek przydarzył się księżnej, więc tym bardziej pomoc powinna pojawić się dużo wcześniej.
Przejdź na następną stronę

Stanlee Culbreath przyleciał do Paryża z Ohio w 1997 roku. Zwiedzał Europę razem ze swoimi przyjaciółmi: Clarencem Williams i Michaelem Walkerem. Przypadek chciał, że przejeżdżali taksówką przez ten sam tunel, w którym doszło do wypadku. Prawnik dodaje: ”Jest tyle pytań, które sobie w kółko zadaję. Jak doszło do wypadku? Czy można było ocalić Dianę?”.

Culbreth pamięta wydarzenia z sierpniowej nocy. Frontowe drzwi auta były otwarte. Trevor Rees-Jones mocno krwawił. Dodi Al-Fayed już nie żył. Diana była uwięziona wewnątrz auta. Prawdopodobnie księżna mogłaby żyć, gdyby pomoc nadeszła szybciej. Prawnik dodaje: “Dotychczas nie udzielałem wywiadów, aby chronić swoje dzieci, wówczas były w tym samym wieku co książę Wiliam i Harry”.
Źródło: Twitter/ Instagram
Podobał Ci się artykuł? Udostępnij go na Facebooku!

6
Co o tym sądzisz? Dołącz do rozmowy

Trzy momenty z życia księżnej Diany, kiedy mogła poczuć się naprawdę wolna
Agnieszka Nowak
Agnieszka Nowak 07.09.2017, 05:13
No to kurwa rychło w czas...